Wszystkie »

  • Wpisów:471
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 13:32
  • Licznik odwiedzin:30 790 / 3591 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wiem, wiem... Moje motto życiowe, kopalnia optymizmu i radości... Wiem, ale czasami w życiu robi się coś dziwnego. I żadne motto nie pomoże. I nie ma nikogo, kto mógłby pomóc. Jest samotność, choć wokoło ludzie. Jest pustka, chociaż wokół tysiące przedmiotów. Jest ciemność, chociaż środek dnia. Jest przeraźliwe zimno, chociaż wiosna rozkwita. Jest wiosna, ale jej nie ma.
 

 
Mam dość. Już nie daję rady, Mam dość.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiejsze tragedie będą jutro wspomnieniem. Warto więc się katować? Ale co zrobić, gdy smutek zalewa duszę i żadne racjonalne tłumaczenia nie dają rady?
 

 
I tak kolejny dzień za dniem, godzina za godziną,.,
 

 
Mam dość monotonii. Mam dość wstawania codziennie o 6.15, zeby wyrobić się do pracy. Mam dość pracy, ludzi i uśmiechania się do nich. Mam dość stania przy garach, żelazku, odkurzaczu, pralce... Mam dość udawania, że wszystko jest ok. Mam dość bycia sobą taką, a nie inną. Mam dość, dość, dość. Czuję, ze eksploduję i to bardzo, bardzo niedługo...
 

 
A gdyby tak wszystko, WSZYSTKO rzucić i nie zaczynać od nowa?
 

 
To ten... Znów rok minął, a ja w międzyczasie za mąż wyszłam. Czy szczęśliwsza jestem? Chyba nie, ale zmęczona to na pewno.
I wciąż nie mam czasu napisać książki.
 

 
Dopadła mnie nużyzna. Wygląda tak: nic mi się nie chce, mam w nosie wszelkie aktywności, robię tylko niezbędne minimum.

Impuls. Potrzebny mi impuls. I świeże tchnienie wiosny.
 

 
No wiem, jest już piaty stycznia. Trochę późno na witanie się z nowym rokiem. ale lepiej późno, niż wcale i w ogóle.

Widzę, że pisałam sto lat temu. Tak to jest z tym moim romansem z pingerem- piszę, piszę i przerwa. I znów pisze, piszę i... przerwa.

Co w czasie przerwy? Praca/ święta/ robota/ kaszel (trwa już parę tygodni, ale to chyba nic groźnego)/ zima bez śniegu/ zaręczyny.
No, wiem. Zaręczyliśmy się. Jutro miesiąc minie. I co dalej? Nie wiem. Nawet nie wiem, co teraz. Takie tam, życiowe dylematy....
 

 
Lato przyszło, ale chyba mu się u nas nie podoba. Bo.... schowało się do szafy, pod łóżko, albo do mysiej nory. No i ... nie ma go. A jest.
Paradoks taki.
Co w życiu? Wciąż to samo, chociaż trochę nowości. Marznę po staremu. Zmieniają mi się chyba życiowe priorytety. No i jakoś takoś....
 

 
Dziękuję za podpowiedź. Szczotka Tangle Teezer jest dobra. Moje włosy niesforne rozczesuje, nie rwie. Jest pięknie

*
Dlaczego zycie pędzi do przodu jak szalone? Dlaczego czas tak ucieka? Czy gdybym miała możliwość cofnięcia się w czasie i zmienienia jakiegoś wydarzenia... czy zrobiłabym to właściwie?
 

 
Czasem (rzadko bardzo) spada na człowieka coś dobrego. Może w duchu na to liczył, może czekał, ale bał się głośno swoje marzenie wypowiedzieć... Żeby nie zapeszyć. I nagle, zupełnie przypadkiem ta radość spada na człowieka. Jak deszcz. Jak prysznic. Jak cegłówka na głowę . I człowiek, zwykły, nie wie jak się zachować. Jak się ucieszyć. I myśli, że może latać. I lata
 

 
Muszę znaleźć sposób na łatwe rozczesanie włosów. Są długie, kręcone i bardzooooo suche. Od tej długości plączą się niemożliwie. Jakaś porządna odżywka może istnieje? Bo ciąć nie chcę, a właściwie to moja fryzjerka odmawia cięcia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Deszczy. W duszy deszczy i na podwórku deszczy. Sobotnio popaduje, powodując melancholie, zmęczenie i szarość umysłu.
Nawet "Pingwiny" (które mają w moim życiu kilka wymiarów nie- dosłowności) nie radują.
Sakrama.
 

 
Miałam wstawić jakieś zdjęcie. Ale mi się nawet tego nie chce zrobić. Szokendszoł.
 

 
Wtorek. Czas to jednak zasuwa do przodu jak mały pociąg an baterie AA.
 

 
Wiosna w powietrzu, wiosna w myślach wiosna w pomarańczowosci łazienki mej . Czując nieprzepartą potrzebę odnowienia czegoś w domu- zainwestowałam w łazienkę. Nabyła pomarańczowe:
- szczotkę do wc (5zł)
- podajnik na papier (10zł),
- zasłonkę prysznicową z elementami (28zł),
- kosz na śmieciuchy (15zł),
- deskę do WC (32zł),
- doniczkę- osłonkę na kwiatka (2,99).
Teraz jeszcze tylko znajdę ręczniki ze dwa i będę miałam odnowioną wiosennie łazienkę. Jak do niej wchodzę, to wesoło i wiosennie mi
 

 
PS. Skoro studenci piszą "niegramotnie", to może ja za ostro oceniam moich czwarto- piąto- i szóstoklasistów? Jeden błąd- ocena w dół, pięć błędów- dyskwalifikacja...
 

 
Jestem przerażona. Podczytuję od czasu do czasu różne blogi, monologi i inne wypowiedzi młodych ludzi. Poziom orografii mnie poraża! Ja rozumiem, że od czasu do czasu można mieć głupawkę i celowo pisać z błędami, niegramatycznie i niestylistycznie. No może nawet częściej, niż czasami. Rozumiem, że spiesząc się można zgubić haczyki i kropki...
Ale NIE ROZUMIEM, jak można zaczynać zdania małą literą??? Jak można robić błąd ortograficzny w co drugim słowie??? Przecież to jest totalny analfabetyzm! I taki młody człowiek to przyszłość narodu. Rany boskie, jestem kioskiem....
  • awatar Cyniczna Cykada: Yup. Też jestem przerażona. Spacje przed znakami interpunkcyjnymi i te paskudne podwójne znaki zapytania - pozostałość po GG... Ugh. Zabijcie mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tydzień. Siedem dni, podczas których może wydarzyć się bardzo dużo... ktos się rodzi, ktoś odchodzi, ktoś rozwodzi... Jedni są szczęśliwi, inni zasmuceni. Komuś brak piątej klepki. Komuś innemu sprzyja los... Ot, życie.
 

 
Sobota... A ja słucham CeZiKa. I już.
 

 
1999 dni na blogu. Jakbym od pierwszego dnia trzymała dietę i linię to byłabym megalachonem...
 

 
Co by tu dla siebie zrobić?

W piątek byłam u mojej fryzjerki. Ale coś jeszcze bym chciała dla siebie zrobić.... Tylko co?
 

 
Odpocząć. Po prostu odpocząć.
 

 
Żadnych planów. Żadnych postanowień. Tylko marzenia, które czasem się spełniają.
Marzenie pierwsze- o odwadze. By ją mieć i zacząć żyć, a nie tylko wegetować.
Marzenia drugie- o podróżach. By je realizować, a nie tylko planować.
Marzenie trzecie- o sobie. By wreszcie zacząć być sobą, a nie tym, kim chcą mnie widzieć inni.
Marzenie czwarte- o przyjemnościach. Nauczyć się z nich czerpać. Umieć się lenić i odpoczywać, a nie ciągle biec i gonić.
Marzenie piąte- pokochać siebie. Bo jeśli ja siebie nie kocham, to jak mają to zrobić inni?
Marzenie szóste- niewypowiedziane, ale tkwiące jak cierń głęboko w duszy.
Amen.

Szczęśliwych Nowych Marzeń życzę wszystkim, udanych i spełniających się.
 

 
Stan ducha na dziś- nie mam siły żyć swoim życiem.
 

 
Za bardzo idealizuję życie, święta, ludzi... Wszystko.
Co roku cieszę się na Boże Narodzenie. Cieszę się bardzo, od października mam w głowie kolędy, prezenty i nadzieję, że będzie cudownie. Przychodzi grudzień- gonitwa w pracy, w domu... Mówiąc krótko- masakra. Masa roboty, wydawanie kasy (której i tak nie mam), dawanie z siebie 140% mocy, chodzenie na rzęsach, żeby tylko było idealnie, żeby tylko wyrobić się ze wszystkim... No dobra, nadchodzi 23 grudnia: ciasta, pierogi, odkurzanie, pastowanie, pranie (ale żeby zdjąć w Wigilię do południa). Duchowo też, nie powiem. Myślenie, a raczej- rozmyślanie o życiu, Bogu, aniołach... Nadchodzi Wigilia. Tyle zajęć, że nie mam czasu zjeść śniadania, a obiadu tego dnia nie jem. Z zasady. Dopiekam, doprawiam, dopucowuję, układam, myję... W końcu mam 10 minut na "zrobienie siebie". Szybki prysznic, jakaś spódnica, bluzka, buty, makijaż robiony w biegu- bo przecież czekają na mnie! Kolacja. Kęs ryby, jeden pieróg i nie mam siły jeść więcej. Prezenty, po nich kawa, ciasto i... odpływają ze mnie siły. Co roku wypalam się. Koło 21 już mnie nie ma. Gasnę. Pierwszy dzień świąt- jestem jak automat. Robię wszystko, rozmawiam, uśmiecham się... Ale w tyle głowy mam myśl : "To nie tak". Muszę coś zrobić, żeby z tego wypaść. Kocham święta? Nie, kocham myślenie o nich i idealizowanie. Dlaczego?
 

 
Jak to jest, że czasem bardziej pomagają nam zupełnie obcy ludzie (sąsiedzi), a nie rodzina?
 

 
Dopadło nas białe... nie, nie szaleństwo! Paskudztwo. Czepia się butów, rąk, kurtek, szalików... A tak za nim tęskniłam. I po co? I na co, ja pytam się? I nikt mi nie odpowie, no może jedynie głucha cisza i śniegu biel.
*
Dobrze, że światło wróciło. O Internetach nie wspomnę, O rozumie też nie...
 

 
"Wieje. Wieje. Wieje i wywiewa mnie"- jak śpiewał klasyk, niejaki Lech Janerka.
Nooo... wywiewa. I mnie, i rozum z głowy, i wszystko...
  • awatar saura: W taki dzień cieszę się przeogromnie, że jestem na urlopie macierzyńskim i nie muszę nigdzie ganiać! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No i mamy 31 dni do końca roku.
Gonitwa myśli i spraw, tyle rzeczy trzeba zamknąć, zakończyć, zaplanować. A po co?
*
Od jutra Adwent. Śniegu nie widać więc atmosfery świąt nie czuję, choć próbuję ją na siłę wskrzesić. Nie idzie mi...
 

 
Podobno zaśnieżyło kilka ulic w Polsce. U mnie tylko deszcz zadeszczył i odebrał siły witalne. Ale to nic, jakoś przetrwam. Dam radę.
*
W moim życiu spokojnie jak na wojnie. Poza bólem głowy nic nowego się nie dzieje. Jak to w poniedziałek tradycyjnie- mam wolnego czasu nieco i robić mi się nie chce. Taka moja podła natura (nie mylić z Drogeriami Natura).
  • awatar Euphor!a.: każdy ma lenia w poniedziałki;) wpadnij do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
What the world needs now

is love, sweet love

it's the only thing

that there's just too little of...
 

 
Generalnie to ja zimy nie lubię. Ale zawsze w tej porze roku marzę o śniegu, tęsknię za mrozem i czystością bieli. Potrzebuję koloru innego niż szarość, a biel śniegu daje nadzieję. Nadzieję na... sama nie wiem co. Każdej zimy marznę, jest mi źle i chcę wiosny... Ale w listopadzie marzę o sniegu i jego uzdrawiającej bieli. Pokrętne to
 

 
Tydzień dla zapracowańców. Wczoraj- niby krótki dzień z małolatami, ale później dokumenty. Dziś- masa zajęć, kartkówek, sprawdzianów do poprawienia... Jutro nas szkolić będą. O reszcie tygodni nawet mi się myśleć nie chce. czasem mam totalnie dość. Co mnie tu trzyma? chyba tylko:

"Święta i zima"
 

 
Lubię programy kulinarne (choć nigdy bym w takim nie wystąpiła). Oglądanie takowych TOP, czy MASTER Ugotowanych, albo "Kuchni jak życie", albo "Marthy" inspiruje mnie. I pozwala rozwijać kreatywność kuchenną.
Człowiek się uczy całe życie, nawet gotowania.
 

 
Zimno mi. Może się rozchoruję? A może tylko mój organizm udaje...
Zimno mi.
  • awatar spoxkler: no raczej lepiej by było gdyby to tylko organizm udawał,bo chorować to raczej nikt nie lubi. Ale obecna pogoda niestety sprzyja zachorowaniom. ps. Przepraszam za taki spam,ale gdybyś miała chwilkę czasu i odrobinę chęci to zapraszam serdecznie do mnie. Pozdrawiam.
  • awatar szczesliwa?: chyba tez tak mam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak to jest "Być patriotą"? Czy ja nim jestem? Wieszam flagę, zadumam się nad przeszłością, wspominam bohaterów, znam słowa pieśni różnych, chadzam na msze za ojczyznę, nie wyobrażam sobie życia poza Polską, fascynuje mnie historia, szanuje ludzi. Czy jestem patriotą, czy zwykłym przeciętnym szarakiem?
 

 
Deszcz. Mżawka. Plucha. Ulewa. Słota. Kapuśniaczek. Deszczyk. deszczysko. Dżdż.